Plany utworzenia Kaszubskiego Parku Narodowego budzą na Kaszubach duże kontrowersje. Inicjatywa, której celem jest objęcie ochroną cennych przyrodniczo Lasów Mirachowskich i części doliny Łeby, wzbudza w lokalnej społeczności obawy o przyszłość gospodarki regionu, tradycyjny styl życia i codzienne możliwości korzystania z okolicznych lasów. Sprawę opisuje Gazeta Wyborcza Trójmiasto.

Jak wskazuje Mirosława Labuda, sołtyska Mirachowa, park może „negatywnie wpłynąć na naszą działalność gospodarczą, rolnictwo, leśnictwo, turystykę, a to sektory, które są głównym źródłem dochodu w tym regionie”.

Pod koniec października w miejscowej remizie odbyło się spotkanie sołtysów i mieszkańców wsi przylegających do planowanego parku. Mirosława Labuda wyraźnie zaznaczyła, że lokalna społeczność nie miała możliwości konsultacji ani udziału w tej decyzji. „Nikt się z nami nie kontaktował w tej sprawie, wszystko robi się za naszymi plecami” – mówi sołtyska Mirachowa. O utworzeniu Kaszubskiego Parku Narodowego mieszkańcy dowiedzieli się dopiero z mediów, co wywołało falę niepokoju. Przeciwnicy parku wystosowali już petycję skierowaną do władz centralnych, w tym premiera, ministra klimatu oraz marszałka województwa. Jak argumentują w dokumencie: „Kaszuby to region o bogatej kulturze i tradycjach. Istnieje ryzyko, że utworzenie parku narodowego może wpłynąć na zmianę stylu życia lokalnej społeczności, ograniczając jej możliwość pielęgnowania i przekazywania unikalnych kaszubskich tradycji kolejnym pokoleniom”.

Obawy dotyczą także codziennego użytkowania terenów leśnych. Kaszubi, przyzwyczajeni do swobodnego dostępu do lasów, martwią się, że wprowadzenie parku narodowego może ograniczyć ich możliwości zbierania grzybów, jagód czy uprawiania turystyki. „Obawiam się, że będę miała ograniczone szlaki turystyczne, wyznaczone ścieżki, którymi mogę się poruszać” – przyznaje Labuda, która chętnie spędza czas w okolicznych lasach z rodziną.

Dla mieszkańców regionu, w którym rozwój turystyki dopiero nabiera tempa, takie ograniczenia mogą wiązać się z wymiernymi stratami finansowymi. „Liczmy na turystkę, która u nas dopiero kiełkuje, ale blokady na budowę kwater agroturystycznych, bazy noclegowej mogą zablokować dalsze inwestycje” – tłumaczy Labuda. Przeciwnicy utworzenia parku obawiają się, że restrykcje mogą ograniczyć rozwój sektora turystycznego, co postawi Kaszuby w cieniu popularniejszych turystycznie okolic, takich jak Chmielno i Ostrzyce.

Również przedstawiciele samorządu wyrażają sceptycyzm wobec planów utworzenia parku narodowego. Mieczysław Gołuński, burmistrz Kartuz, wyjaśnia: „Na ten moment jesteśmy przeciwni, nie konsultowano z nami pomysłu, a to jest bardzo istotne. Obecnie jest więcej argumentów po stronie strat niż zysków”. Zdaniem burmistrza, władze lokalne skutecznie dbają o istniejącą zieleń, a mieszkańcy nie oczekują zmian, które mogłyby ich ograniczać w swobodnym korzystaniu z tych terenów.

Jednak środowiska naukowe są zgodne co do potrzeby utworzenia parku i ochrony Lasów Mirachowskich przed intensywną eksploatacją leśną. Dr hab. Maciej Przewoźniak, ekspert ochrony środowiska i jeden z sygnatariuszy apelu o utworzenie Kaszubskiego Parku Narodowego, wskazuje, że obawy mieszkańców są bezzasadne: „Żaden z zakazów uzasadniających petycję nie jest prawdziwy, całe uzasadnienie protestu jest demagogiczne i wynika albo z niewiedzy, albo z cynizmu”. Ekspert wyjaśnia, że park, którego 99% powierzchni obejmą grunty leśne Skarbu Państwa, nie wprowadzi żadnych ograniczeń dla rolnictwa czy działalności usługowej, poza wyłączeniem gospodarki leśnej i polowań.

Przewoźniak podkreśla, że powołanie Kaszubskiego Parku Narodowego jest ostatnią szansą na zachowanie unikalnych ekosystemów regionu. „To obszar o wybitnych wartościach przyrodniczych, największy ekosystem leśny na Pojezierzu Kaszubskim, z unikalnymi, rozległymi torfowiskami oraz rzadką florą i fauną” – wylicza naukowiec. Ekspert uważa, że bez stworzenia parku przyroda Lasów Mirachowskich będzie nadal przekształcana przez intensywną gospodarkę leśną, co może doprowadzić do nieodwracalnych zmian w lokalnym ekosystemie.

Przeciwnicy parku twierdzą jednak, że argumenty na rzecz jego utworzenia nie uwzględniają realiów życia i gospodarki Kaszubów. Tymczasem Piotr Klub, leśnik z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, uważa, że rozwój regionu wcale nie musi być zagrożony przez utworzenie parku narodowego. „Park narodowy to prestiż, marka, która przyciąga turystów, inwestycje i projekty. Tam, gdzie powstaje park narodowy, rozwój przyśpiesza, a parkowe gminy są bogatsze od średniej gminy polskiej” – zauważa Klub.

Obecnie w Polsce parki narodowe zajmują zaledwie około 1% powierzchni kraju. Dr Przewoźniak wskazuje, że ich rozwój jest niezbędny do skutecznej ochrony bioróżnorodności, przywołując przykład Borów Tucholskich, gdzie park narodowy wspiera rozwój turystyki i rekreacji bez szkody dla środowiska. Według rozmówców „Wyborczej” powołanie parku na Kaszubach mogłoby nie tylko wesprzeć ochronę przyrody, ale również pomóc lokalnej społeczności w rozwoju, zachowując przy tym bogate kaszubskie dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.